Projektowanie graficzne nie jest dziedziną sztuki.

Cel i założenia artysty grafika i projektanta graficznego są różne. Proces tworzenia artysty grafika, malarza, czy fotografika jest zorientowany na wyrażanie osobistych wrażeń, odczuć, opisywanie jego indywidualnego postrzegania rzeczywistości, zagadnień społecznych, wrażeń, odczuć. Jeśli artysta ma nadzieję sprzedać swoje dzieło, jago założeniem jest trafić do odbiorcy działającego na podobnym poziomie percepcji emocjonalnej. Artysta więc tworzy z osobistych powodów, a jego dzieło kupuje klient którego potrzeby estetyczne to dzieło zaspokaja.

Z kolei projektant grafiki użytkowej tworzy swoje dzieło w pierwszej kolejności bazując na wytycznych klienta, podejmując decyzje projektowe nie zawsze zgodne z własnymi przekonaniami. Dzieło to jest adresowane do wyznaczonego przez klienta grona odbiorców. W przeciwieństwie do dzieła sztuki, które z założenia jest przeznaczone do indywidualnej interpretacji odbiorców, grafika użytkowa powinna być maksymalnie uniwersalna – tak, by w zadanym granie odbiorców spełnić założenia, osiągnąć zadane rezultaty.

Praca projektanta graficznego, to w zasadzie tłumaczenie przekazu klienta na język graficzny, tak by przekaz ten był zrozumiały dla zadanej grupy odbiorców. Aby tak się stało, projektant musi znaleźć wspólny z odbiorcą poziom intelektualny i emocjonalny.

Projektant graficzny często jednak używa dzieł sztuki do stworzenia własnego dzieła użytkowego. Praca projektanta grafiki to najczęściej spajanie w jeden produkt fotografii, ilustracji, typografii i tekstu w taki sposób, by zrobić wrażenie na odbiorcy i przekazać informacje.

Nie każdy projekt trafi do portfolio.

Dobry designer potrafi zrozumieć potrzeby i wymagania klienta i dostosować się do nich. Obowiązkiem designera jest doradzać klientowi najlepsze rozwiązania, jednak ostatnie zdanie powinno należeć do klienta. Podczas wykonywania zlecenia ego najlepiej wysłać na wakacje. Należy pamiętać, ze relacja klient – grafik jest relacją biznesową, choć niektórzy graficy często nieświadomie traktują klienta jak mecenasa sztuki 😉